Malować się czy nie? Wpływ makijażu na samoocenę
Dlaczego warto używać nici dentystycznej
5 marca 2016
Malować się czy nie? Wpływ makijażu na samoocenę
Garnier Fructis, Oil Repair 3, Odżywka wzmacniająca do włosów suchych i zniszczonych
12 marca 2016

Malować się czy nie? Wpływ makijażu na samoocenę

Malować się czy nie? Wpływ makijażu na samoocenę
Makijaż stanowi nieodłączny element wizerunku każdej kobiety. W mniejszym czy większym stopniu towarzyszy nam zwykle każdego dnia. Odkąd sięgam pamięcią, makijaż zawsze mnie fascynował. Pomimo, iż mama nie podzielała mojego zachwytu. Wręcz odciągała mnie od malowania się, mówiąc, że mam jeszcze na to czas. Szerzej o moich pierwszych wspomnieniach związanych z malowaniem się pisałam w artykule moje makijażowe początki.

Malować się czy nie? Wpływ makijażu na samoocenę



Nie ukrywam, że bardzo lubię się malować, choć zdaję sobie sprawę, iż są kobiety, które tego nie robią, bądź malują się od święta. Szanuję wybór każdej z nas. Są też i panowie, którym make up nie jest do końca obcy.


Makijaż na przestrzeni wieków



Makijaż towarzyszy ludziom od wieków. Malowano nie tylko twarz ale i ciało. Był popularny zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn, chociażby w starożytnym Egipcie. Makijaż stanowił o statusie społecznym, był także formą pielęgnacji oraz elementem kultu religijnego. Używano doń naturalnych składników kosmetycznych na bazie minerałów. Węglem podkreślano wygolone łuki brwiowe, zaś oczy specjalnym kohlem. Powieki malowano zieloną farbą ze sproszkowanym malachitem. Usta podkreślano zwykle czerwoną barwą ochry. Robili to także mężczyźni. Zabieg ten bowiem świadczył o wysokim statusie społecznym.

Ówczesną maskarę do rzęs robiono z sadzy wymieszanej z oliwą i ubitego białka jaj. Co ciekawe zarówno w starożytnej Grecji, Rzymie, Japonii oraz w późniejszych epokach rozjaśniano twarz. W średniowieczu za pomadkę służyła krew węża. Twarz rozjaśniano wtedy kleikiem z mąki owsianej i węglanu ołowiu, czasem też mlekiem albo kadzidłem. W dobie renesansu używano do tego celu bieli ołowiowej. W czasach baroku kobiety pokrywały twarz specjalną emalią. Stosowały czerwony róż i fioletowe szminki.

Powszechne było pudrowanie włosów albo noszenie peruki. Trendy w makijażu na przestrzeni wieków nieustannie się zmieniały, odzwierciedlając obowiązujące kanony piękna, lecz niewątpliwie był on stale obecny w życiu, jak się okazuje nie tylko u kobiet.

 
Malować się czy nie? Wpływ makijażu na samoocenę


Dlaczego się malujemy?



◈ dla poprawy naszego wizerunku, podniesienia atrakcyjności, udoskonalenia urody

◈ dla zatuszowania drobnych niedoskonałości cery (wypryski, przebarwienia, cienie, worki pod oczami)

◈ dla polepszenia naszego samopoczucia, podniesienia samooceny

◈ dla wyrażenia siebie, swojego stylu, statusu społecznego

◈ dla lepszej pewności siebie



Malować się czy nie?



Słowo „makijaż” pochodzi od francuskiego maquiller – fałszować, szminkować. Termin „kosmetyka” zaś  od greckiego kosmetikos i oznacza strojenie, zdobienie. Makijaż to inaczej kosmetyki kolorowe, często nazywany przez blogerki „kolorówką”. Malujemy się, aby zwyczajnie lepiej wyglądać, czuć się piękniejszymi.

Makijaż przyczynia się do wzrostu naszej samooceny i poczucia pewności siebie
. Osoby o zadbanej cerze i makijażu podkreślającym urodę oceniane są jako bardziej atrakcyjne i godne zaufania. Z drugiej strony nadmierny makijaż może świadczyć o braku akceptacji siebie.

W latach 30. XX w. kobiety niepomalowane uchodziły za zaniedbane. Sądzę, że chyba coś w tym jest. W miejscach publicznych delikatny dzienny makijaż jest wręcz pożądany. Malujemy się do pracy czy szkoły, aby mówiąc oględnie, aby „nie straszyć ludzi”. Jak odbieralibyśmy kobiety np. w telewizji, które całkowicie byłyby pozbawione makijażu? Dlaczego stroimy się na randki, dyskoteki czy przyjęcia stawiając właśnie na naczelnym miejscu make up?

Przeciwnicy makijażu uważają go za pewien fałsz, że niejako tłumimy kosmetykami nasze naturalne piękno. Czasem obecność makijażu  związana jest ściśle z religią (np. siostry zakonne) czy wyznawaną ideologią, jak w przypadku wspólnoty Amiszy. W obu powyższych przykładach kobietom nie wolno się malować. 


Malować się czy nie? Wpływ makijażu na samoocenę


Makijaż moim zdaniem



Temat makijażu potrafi dzielić kobiety. Jedne go uwielbiają, inne wręcz od niego stronią. Są także panie, które stosują go nadmiarze, określane często niechlubnym mianem lampucer czy pudernic. Terminy też dotyczą głównie dojrzałych kobiet albo niewiast lekkich obyczajów. Czasem nadmierny, przesadnie dopracowany makijaż może mieć podłoże psychologiczne, świadczyć o niskiej samoocenie i braku akceptacji naszego wyglądu.

Makijaż powinien stanowić dla nas pomoc w upiększaniu. Warto jednak się czasem do niego  zdystansować. Nie musimy go nakładać, kiedy np. idziemy po bułki czy do warzywniaka albo na plażę.

Maluję się praktycznie codziennie, choć w różnym stopniu, raz słabiej raz mocniej w zależności od okazji. Lubię siebie chociaż w delikatnym makijażu. Poza tym mam co nieco do ukrycia, jeśli chodzi o cerę czy cienie pod oczami. Makijaż sprawia, że wyglądam świeżo i promiennie, bez względu na to czy jestem wyspana, czy zarwałam poprzednią noc. Przyznaję, że makijaż dodaje mi pewności siebie. Sprawia, że czuję się piękniejsza i mogę więcej! :-)



A jak jest u was? Lubicie się malować? Czy makijaż jest istotny w waszym życiu? Czy dodaje wam pewności siebie i sprawia, że czujecie się piękniejsze? Zachęcam do dyskusji ;-)


<< Zobacz też: Jak zrezygnować z podkładu na lato?


Helen G.

34 Komentarze

  1. Avatar Izabela pisze:

    U mnie obowiązkiem są wytuszowane rzęsy, bez reszty makijażu mogę się obejść. Pełny makijaż robię okazjonalnie, coraz rzadziej. Ogólnie to zaczęłam się malować bardzo późno, bo gdzieś na drugim roku studiów po raz pierwszy nałożyłam pełny zestaw: podkład + puder + róż. Najbardziej lubię właśnie podkreślać oczy, na drugim miejscu usta. Podkłady zapychają mi cerę, a tata (!!!!) nauczył mnie, że podstawą jeśli chodzi o kobiecą twarz jest pielęgnacja, a makijaż ma być czymś czym subtelnie podkreślam urodę bądź tuszuję ewentualne problemy typu niespodziewany wyprysk, dodatkowo tata zawsze wspomina pół żartem, pół serio, żeby makijaż robić tak by nie zmienić wizerunku – „bo wiesz, facet może się zdziwić gdy zaśnie z jedną, a rano zobaczy drugą twarz u tej samej kobiety” :D
    Natomiast podczas urlopu powtarzam, że mój ulubiony makijaż to krem z filtrem i wielkie okulary przeciwsłoneczne :)

    • Avatar Helen G. pisze:

      Gratuluję wspaniałego taty! Jego rady są słuszne i prawdziwe. Mężczyźni nie lubię zbyt mocno wymalowanych pań :)

  2. Avatar byCarol pisze:

    Lubię się malować ale ogólnie rzadko to robię. Zwykle nie mam czasu, przed uczelnią jest milion rzeczy do zrobienia a mam same dziewczyny na roku :D. Ale jak już gdzieś wychodzę to się maluję, przede wszystkim by zakryć niedoskonałości :)

  3. Avatar Kosmetykofanki pisze:

    Maluje się dosyć często, makijaż potrafi zdziałać naprawdę cuda, ale od czasu do czasu daruje sobie paćkanie twarzyczki i pozwalam skórze odpocząć od kosmetyków :)

  4. Avatar Chocolate&Chocolate pisze:

    Maluję się codziennie, nawet wtedy, gdy nigdzie nie wychodzę ;) Po prostu lubię czynność jaką jest samo nakładanie makijażu, zabawa kolorem, testowanie produktów w różnych zestawieniach ;)

  5. Avatar Cosmetic Variations pisze:

    Zdecydowanie maluje się dla polepszenia samopoczucia.

  6. Avatar Gosia pisze:

    Obowiązkowo musi być podkład i tusz

  7. Avatar kafkazmlekiem pisze:

    Ja obowiązkowo tusz i delikatny błyszczyk lub pomadka na usta. Inne części makijażu właściwie tylko mocno okazyjnie, albo w przypadku, gdy wyskoczą jakieś niechciane niespodzianki ;) Nie lubię tego uczucia, że mam coś na skórze ;)

  8. Avatar Kasia pisze:

    Mój szwagier mówi tak: Dlaczego kobiety się malują i perfumują? Bo są brzydkie i śmierdzą ;)

    Ale ja tam lubię delikatny makijaż, tak dla przyjemności. Nie lubię jedynie mieć twarzy mocno wysmarowanej podkładem, bo to wygląda sztucznie i czuję, jakbym miała gumową maskę…

  9. Avatar agata pisze:

    uczę się wychodzić z domu bez makijażu :) łatwo nie jest, przynajmniej z początku :)

  10. Avatar Basia pisze:

    Akceptuję siebie bez makijażu, ale zdecydowanie wolę siebie w wersji poprawionej :) Są rzeczy, które chcę zakryć, a są i takie, które lubię podkreślać i zwyczajnie lepiej się z tym czuję :)

  11. Avatar Helen G. pisze:

    Mam tak samo:)

  12. Avatar Angelika Niedźwiedzka pisze:

    Ja uwielbiam się malować i denerwuje mnie gdy ktoś mówi nam (często my same to robimy) co możemy robić, a czego nie. Teksty facetów w stylu: „Rano się obudzisz i jej nie poznasz” są dla mnie żałosne i jedyna rada, jaką mam dla takiego pana, to żeby nie szedł do łóżka z przypadkową kobietą, a na pewno będzie miał okazję zobaczyć dziewczynę bez makijażu wcześniej. Bardzo się cieszę, że trafiłam na chłopaka, którego mama jest wizażystką, a on sam lubi makijaże (choć podobam mu się też bez niego) i jeszcze doradza mi co by zmienił w moich makijażach i co jest do poprawienia. Denerwuje mnie też jak czasem w internecie widzę wywyższanie się dziewczyn niemalujących się nad tymi malującymi się. Kurczę, jak można oczekiwać od facetów, by nas szanowali, skoro same tego nie potrafimy? Nieważne czy ktoś się maluje czy nie, to jest jego sprawa i nikogo innego ;)

    • Avatar Helen G. pisze:

      Zgadzam się z Tobą, makijaż to osobista sprawa każdej kobiety. Ja także jestem z tych co lubią się malować :-)

  13. Avatar Karolina pisze:

    nie maluje się bardzo mocno, jednak zawsze lubie miec podkreslone brwi i rzęsy. Czuję się wtedy lepiej :)

  14. Avatar Marzena pisze:

    Ja ostatnio mam mega lenia w makijażu i bardzo rzadko się maluję a jak już to : tusz do rzęs, lekko zaznaczone brwi i korektor i tyle. Może wiosną nabiorę większej ochoty :P Ale co jak co na jakieś wyjścia bez makijażu ani rusz !

  15. Avatar Angela pisze:

    Prawda jest taka, że z makijażem czuję się 100% pewniej niż bez :) Pozdrawiam.

  16. Avatar Królowa Karo pisze:

    Ja maluję się właściwie od liceum i lubię to robić, mimo opadających powiek. Jednak prawdziwie zaczęłam się bawić makijażem po skończeniu szkoły kosmetycznej.

    • Avatar Helen G. pisze:

      Problem opadających powiek możemy właśnie korygować makijażem. Polecam mój wpis o tym
      https://karodos.pl/problem-opadajacej-powieki/ ;-)

  17. Avatar Kuchnia u Krysi pisze:

    Bardzo lubię się malować. Kiedy zaczęłam się malować (miałam 20 lat) niewiele widziano o technice nakładania kosmetyków, bo nawet nie było w czym wybierać. Najważniejszy był makijaż widoczny, dużo podkładu, czarne oczy i niebieskie powieki. Tak. Tak się kiedyś malowało.
    Ale zaczęłam eksperymentować i zmieniłam swój wygląd poprzez bardziej podkreślanie mojej urody a nie malowanie całej twarzy. Moim atutem zawsze były oczy. Duże, z długimi, gęstymi rzęsami. Więc nie miałam problemu z ich pokreśleniem. Wystarczyło kilka ruchów szczoteczką (nie było wtedy spirali do rzęs) i oko było cudne. Delikatny rozmyty cień na powiekach i to wszystko jeśli chodzi o oczy. Podkreślone usta i to był atut mojej młodości. Pracowałam zawsze na takich stanowiskach, że byłam blisko ludzi i reprezentowałam firmę, więc miałam potrzebę ładnie i elegancko wyglądać.
    W lecie, na wakacjach nigdy nie używam kolorowych kosmetyków. Moja skóra odpoczywa.
    A jak jest teraz? Teraz mój makijaż jest dalej delikatny, ale inny. Nie rzuca się w oczy ale podkreśla to co trzeba pokazać.
    Bardzo ciekawy wpis zrobiłaś (jak zwykle). Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    • Avatar Helen G. pisze:

      Dziękuję Krysiu:) Tak, makijaż bardzo zmienia się na przestrzeni lat. Ja także obecnie maluję się inaczej, jak zaczynałam.

  18. Avatar KasiaS1980 pisze:

    Osobiście dość szybko zaczęłam sie malować, bo już w pierwszej klasie liceum. Mam bardzo jasną oprawę oczu i niemal niewidoczne brwi, dlatego makijaż zdecydowanie poprawia wygląd mojej twarzy, sprawia, że staje się wyraźniejsza, jeśli wiesz, co mam na myśli. Preferuję makijaż delikatny, dzienny, praktycznie niewidoczny, w takim najlepiej wyglądam i najlepiej się czuję. W weekendy, gdy nie wychodzę z domu, albo ograniczam sie wyłacznie do wyskoczenia do sklepu, a także podczas urlopu czy weekendowych wyjazdów praktycznie nie używam kosmetyków kolorowych, podobnie na wakacjach, Ale do pracy czy na spotkanie nie wyobrażam sobie iść bez makijażu.

  19. Avatar Helen G. pisze:

    Tak, wiem doskłanie co masz na myśli ;-) Też zaczęłam się malować stosunkowo wcześnie.

  20. Avatar anaikosmetyki pisze:

    Ja się maluję tylko jak wychodzę z domu, jak wiem że nie muszę nigdzie wyjść to daje skórze odpocząć :)

  21. Avatar JolaK pisze:

    Z lekkim makijażem czuję się pewniej i robię go codziennie:)

  22. Avatar Joanna pisze:

    Dla mnie numerem jeden jest podkreślenie brwi bo to one są oprawa całej twarzy. W zimie druga pozycje obowiązkowa stanowi korektor do cieni pod oczami. Natomiast na codzień lubię podkreślić dodatkowo rzęsy ciemna maskara a na wielkie wyjścia mocny i wyrazisty make up to podstawa :) jednakże wyznaje zasadę PODKREŚLENIA urody czyli wydobycia głębi koloru tęczówki, podkreślenia rysow twarzy a nie stworzenia maski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom mnie o kolejnym komentarzu przez email. Możesz również subskrybować ten wpis bez komentowania.