Cussons, Carex, Antybakteryjne mydła w płynie (Aloe Vera i Sensitive)
10 kwietnia 2015
Ziaja, Oczyszczanie, Liście Manuka, Tonik zwężający pory
16 kwietnia 2015

Rakotwórcze działanie farb do włosów

Farbowanie włosów jest bardzo popularnym zabiegiem kosmetycznym wśród ludzi na całym świecie. Podobno ponad jedna trzecia kobiet powyżej 18. roku życia oraz około 10% mężczyzn powyżej 40. roku życia regularnie stosuje farby do włosów. Tak naprawdę to nie wiemy, co dokładnie znajduje się w tych tajemniczych tubkach. Szkodliwe substancje chemiczne, których bezpieczeństwo nie zostało potwierdzone, ponoć wycofano, zaś te aktualnie stosowane do produkcji farb są zaakceptowane przez Komitet Naukowy oraz Komisję Europejską. Niestety coraz głośniej mówi się o rakotwórczym działaniu farb do włosów. Produkty te potrafią też silnie uczulać skórę, z uwagi na obecność parafenylenodiaminy (PPD), wywołując świąd, rumień, wysypkę, obrzęk twarzy, szyi albo powiek.


źródło zdjęcia: www.jeanlouisdavid.us


Dlatego tak ważne jest wykonanie testu płatkowego przed przystąpieniem do koloryzacji. W tym celu nakłada się niewielką ilość preparatu na mały obszar skóry za uchem na 48 godzin przed farbowaniem. Kontrowersje budzi wciąż stosowanie farb do włosów u kobiet w ciąży oraz matek karmiących. Wielu lekarzy odradza im koloryzację, przedkładając dobro dziecka. I słusznie.


Moja przygoda z farbami do włosów

Kiedy kilka lat temu przeczytałam artykuł w Nexusie (patrz: bibliografia) o szkodliwości substancji powszechnie stosowanych w kosmetykach a w szczególności w farbach do włosów, coś we mnie drgnęło. Przygodę z szamponami koloryzującymi i farbami do włosów rozpoczęłam będąc jeszcze nastolatką. Marzyłam wtedy o innym, ciemniejszym kolorze włosów niż mam. Była to najczęściej oberżyna lub ciemna czekolada.

Moja mama niestety nie była tym zachwycona i pamiętam, jak za każdym moim farbowaniem mówiła, żebym nie robiła tego jeśli nie muszę (miała na myśli siwe włosy). Wiedziała co mówi. Farbowałam włosy dla odmiany, jakiej zresztą pragnie wiele nastolatek.  Modne były pasemka czy balejaż.


W tamtym okresie nie zastanawiałam się zbytnio nad szkodliwością farb do włosów, które nierzadko zawierały amoniak. Włosy farbowałam z przerwami jeszcze w czasach studiów. Momentem przełomowym był mój ślub, kiedy zrobiłam to po raz ostatni profesjonalnie w salonie fryzjerskim. Wtedy w końcu do mnie dotarło, że farbowanie mnie męczy. Po co ja to właściwie robię, skoro mój naturalny kolor (średni kasztanowy brąz) jest w sumie całkiem w porządku? Nie mam też siwych włosów. W dodatku na każde farbowanie musiałam kupować dwa opakowania farby z uwagi na grube i długie włosy. To w końcu też jakiś wydatek.


Włosy zafarbowane farbą Garnier Olia 6.35 (jasna czekolada). Odcień ten nie przypomina czekolady a raczej miedź.


Farbowanie wciąga i uzależnia, podobnie jak używki. Gdy zacznie się farbować włosy, to potem ciężko przestać z uwagi na widoczne odrosty, które nie wyglądają estetycznie. Trudny jest okres powrotu do swojego koloru włosów, zwłaszcza, że trwa on  co najmniej kilka miesięcy a czasem i dłużej. Nawet jeśli używamy farby zbliżonej kolorem do swojego naturalnego ocienia włosów, tak jak zrobiłam to jednorazowo w zeszłym roku, w przypadku  farby Garnier Olia (6.35 jasna czekolada).

Obecnie nie chcę farbować włosów, dopóki nie pojawią się wyraźne oznaki siwizny. Zaakceptowałam swój naturalny odcień włosów.




Szkodliwość farb do włosów

Farby do włosów zawierają szkodliwe dla zdrowia substancje chemiczne, które kumulując się w organizmie mogą powodować raka. W ich składzie wyodrębniono aż 5000 związków, m in. smołę węglową, aminy drugorzędowe czy ołów o działaniu rakotwórczym.

Dlaczego w farbach znajduje się tyle szkodliwych substancji, postrzeganych jako kancerogenne? Czy są one niezbędne i muszą być stosowane do produkcji farb? Na pocieszenie mogę dodać, iż występują w niewielkich stężeniach. Oznaczałoby to, iż farbując włosy przez lata, powoli się trujemy. Farby do włosów są bardzo dochodową gałęzią przemysłu kosmetycznego wartą w Polsce 485 mln zł. I raczej nic wskazuje na to, aby miało się to zmienić, jeśli już to tylko na korzyść producentów. Z roku na rok bowiem farbowanie włosów staje się coraz bardziej powszechne przez coraz młodsze osoby (nastolatki). Stanowi ono niemal podstawowy element pielęgnacji. Do nas należy wybór czy chcemy farbować włosy czy też nie.

Substancje te pozostając w kontakcie z włosami (i czasem ze skórą, wskutek pobrudzenia lub nie stosowania rękawiczek ochronnych) silnie oddziałują na organizm człowieka. Przedostając się przez skórę głowy potrafią kumulować się we włosach przez kilka tygodni a nawet lat. Co ciekawe wspomniane aminy drugorzędne wchodząc w reakcję z dymem tytoniowym lub też ze spalinami mogą przekształcać się w silnie rakotwórcze tzw. N-nitrozaminy. Obecnie są dostępne na rynku farby trwałe (utleniające), półtrwałe oraz tymczasowe, z których najchętniej wybierane są trwałe.



Farby do włosów a rak

Przeprowadzono badania jeszcze w latach 70. XX wieku, z których wynika, iż długotrwałe farbowanie włosów ma duży związek z późniejszym wystąpieniem raka piersi, pęcherza, jajnika, mózgu, szpiku kostnego, chłoniaka czy białaczki. W 1976 r. dowiedziono, że ze 100 pacjentek cierpiących na raka piersi, aż 87 stosowało farby do włosów. Większość z nich była w przedziale wiekowym 50-79 lat i farbowały włosy przez wiele lat. Naukowcy doszli do wniosku, iż kobiety, które zaczynają farbować włosy w młodości mając 20 lat, są dwukrotnie bardziej narażone od kobiet, które to robią w wieku lat 40.

Na domiar złego, niebagatelne znaczenie ma także kolor farby. Kobiety, które całkowicie zmieniały kolor swoich naturalnych włosów (np. z jasnych na ciemne) były trzykrotnie bardziej narażone na wystąpienie raka od kobiet, które jedynie maskowały siwiznę. Dzieje się tak z racji intensywniejszego koloru, farba wymagała dłuższego czasu aplikacji. W 2009 r. naukowcy ogłosili, iż kobiety, które farbują włosy 9 razy do roku, mają podwyższone ryzyko zachorowania na raka krwi aż o 60 %. Wówczas Komisja Europejska zareagowała na ten fakt wycofując ze sprzedaży 22 farby do włosów.

Okazuje się, że nie ma większego znaczenia czy farbujemy włosy w domu, czy też w salonie fryzjerskim. Farby mają podobny skład. Bezwzględnie należy przestrzegać wytycznych zaleconych przez producenta i koniecznie stosować rękawiczki podczas koloryzacji. Starajmy się także unikać wszelkich ewentualnych zabrudzeń skóry podczas farbowania, aby zminimalizować kontakt farby ze skórą. Dobrze jest posmarować czoło u nasady włosów oraz skronie tłustym kremem, który zabezpieczy choć w niewielkim stopniu skórę na wypadek ubrudzenia farbą.


Henna i farby naturalne z apteki alternatywą

Henna jest barwnikiem pozyskiwanym z liści lawsonii bezbronnej. Znana już w starożytnym Egipcie. Jest bogata w magnez, wapń, potas, cynk, żelazo, miedź, witaminy A, B, D, enzymy, polisacharydy, flawonoidy, garbniki oraz kwasy linolowy i oleinowy. Dzięki obecności olejków eterycznych i lawsonu, henna posiada właściwości koloryzujące. Henna nie niszczy włosów a wzmacnia, nadając im połysk oraz miękkość.


Henna do włosów zawiera często także sproszkowane ajurwedyjskie zioła o działaniu wzmacniającym cebulki włosów, jak amla, neem, shikakai, brahmi czy bringhaj. Zwykle jest nieco droższa od tradycyjnych farb drogeryjnych ale też jest jednocześnie pozbawiona chemicznych dodatków. Hennę można dostać w sklepach internetowych z naturalnymi kosmetykami np. tutaj.




Farba BioKap – producent określa ją jako w 90 % produkt naturalny, który nie zawiera amoniaku ani parafenylenodiaminy (PPD). Posiada pozytywną opinię Krajowego Konsultanta ds. Dermatologii w Polsce. Polecana jest dla osób, które nie tolerują tradycyjnych farb do włosów z powodu reakcji alergicznych. Kosztuje ok. 30 zł, do kupienia tutaj.

Farba Color&Soin to trwała farba na bazie ekstraktów roślinnych bez amoniaku, parabenów, rezorcyny, niklu i amoniaku. Polecana jest dla osób o wrażliwej skórze głowy i ze skłonnością do alergii, kobiet w ciąży i osób po chemioterapii. Kosztuje ok. 30 zł, do kupienia tutaj.

Farba Herbatint podobnie jak Color & Soin zawiera ekstrakty roślinne; nie zawiera amoniaku, rezorcyny, substancji zapachowych, metali ciężkich, alkoholu i parabenów. Kosztuje ok.40 zł; można ją kupić np. tutaj.

Farba Naturtint nie zawiera amoniaku, DEA, SLS, olejów mineralnych, parabenów, rezorycyny, parafiny, metali ciężkich oraz pochodnych formaldehydu. Kosztuje ok. 38 zł, do kupienia np. tutaj.

Farba Hairwonder Color&Care nie zawiera amoniaku i parabenów. Kosztuje 38 zł, do kupienia np. tutaj.


Podsumowanie

Warto się zastanowić nad sensem farbowania włosów szczególnie w bardzo młodym wieku. Włosy farbowane przez lata są w znacznie gorszej kondycji jak te nie traktowane farbą. Poza tym mają one większą skłonność do łamania się, wysuszenia, zaś końcówki są często rozdwojone. Nie neguję farbowania włosów. Ludzie robią to z różnych powodów, głównie z powodu siwienia. Warto zastanowić się nad szkodliwością farb.

Ja z pewnością będę w przyszłości farbowała włosy, gdy tylko pojawi się pierwsza oznaka siwizny. Jak na razie jednak nie muszę i nie chcę. Zaakceptowałam swój naturalny kolor włosów w imię zdrowia. Sądzę jednak, iż ciekawą alternatywą są wspomniane przeze mnie farby naturalne z apteki oraz henna. Te pierwsze może w 100% naturalne nie są ale przynajmniej o zmniejszonym ryzyku alergii.


Co sądzicie o szkodliwości farb do włosów? Farbujecie włosy? Jesteście na za farbowaniem włosów, czy wybieracie swój naturalny kolor/siwiznę czy może hennę? Czekam na wasze komentarze i sugestie :)


<< Zobacz też:
Szkodliwość antyperspirantów.
Szkodliwość podpasek i tamponów.


Helen G.

Bibliografia:
1.) Dwumiesięcznik Nexus nr 2 (52) 2007 art. dot. Przykrej prawdy o kosmetykach i środkach higieny osobistej
2.) notatki własne
3.) http://biotechnologia.pl/kosmetologia/artykuly/farby-do-wlosow-bezpieczne-czy-rakotworcze-omawiamy-fakty-i-mity,1191
4.) http://www.dailymail.co.uk/health/article-2281413/Hair-dye-used-millions-women-linked-chemicals-cause-cancer.html
5.) http://www.poradnikzdrowie.pl/uroda/kosmetyki/henna-wlasciwosci-i-zastosowanie-wykorzystanie-henny-w-kosmetyce_36557.html

18 Komentarze

  1. Avatar Jola K pisze:

    Sporadycznie używam szamponów koloryzujących, aby podkreślić blask i kolor. Farb nie używam, ale wiem, że będę musiała kiedyś, gdy włosy będą siwiały. Twoje włosy Helen są bardzo ładne bez farbowania.

  2. Avatar Helen G. pisze:

    Dziękuję Jolu:)

  3. Avatar scarlet23 pisze:

    dlatego rzadko staram sie farbowac bo ja sie okaże ze we wszystkiech składnikach o których trąbią ze powodują raka okaże sie ziarnko prawdy to ziarnko do ziarnka i zberze sie cała miarka a wtedy juz strach sie bac!

  4. Avatar Barbara Maciejewska pisze:

    Ja przestałam farbować, mam 22 lata i nigdy więcej nie zamierzam :)

  5. Avatar Helen G. pisze:

    Sprawdziłam te farby pod kątem metyloaminy. Zarówno BioKap jak i Color& Soin zawierają związek podobny etanolaminę, to chyba pochodna amin.

  6. Avatar Agata Kądziołka pisze:

    Oj, i co ja mam zrobić? :( naturalnie mam blond, ale w ciemnych czuję się o niego lepiej :)

  7. Avatar Anonimowy pisze:

    Masz bardzo ładne naturalne włosy, zazdroszczę:) Ja baardzo wcześnie zaczęłam siwieć, farbuję włosy już z 10 lat (a mam dopiero 30 :( ) Naprawdę nie znoszę tego robić, jest to dla mnie przykry obowiązek, a nie przyjemny zabieg poprawiający urodę. Ile bym dała za swój naturalny kolor, bez siwizny. Już od dawna używam naturalnych kosmetyków, zwracam uwagę na każdy skład, odżywiam się zdrowo. Farba to jedyne ''zło'', jakiego używam. I za każdym razem nad tym boleję. Rozwiązaniem mogłaby być henna, ale moje włosy są oporne na farbowanie nawet farbą z amoniakiem:( Helen, a farby które wymieniłaś, nie zawierają przypadkiem metyloaminy? To też przecież niezły syf, też ma działanie rakotwórcze:(

  8. Avatar pielęgnacja001 blog pisze:

    Moim zdaniem Twoj kolor wlosow naturalny jest ladniejszy od tej farby. Ja akceptuje swoj kolor, ale chcialabym miec brazowy ciemny lub czarny kolor wlosow. Denerwuje mnie tylko to, ze mam taki dziwny kolor, bo pod slonce jest bardzo jasny i wygladam jak blondynka a w innyn oswietleniu wlosy sa bardzo ciemne. I wlasnie z tego wzgledu, ze dostosowuja sie do natezenia swiatla, chcialabym je farbowac, bo wole siebie w tej ciemnejszej wersji. Ale sie wstrzynuje z ta decyzja :) powstrzymam sie z farbowniem, narazie bede uzywac jakis pociemniajacych szamponow, albo szamponetki :) ."farbne" sie jak beda juz mi wyskawiac siwe wlosy czyli za bardzo dlugoo (mam 16 lat) :3

  9. Avatar Basia pisze:

    Ojej, taki jak Ty masz kolor naturalny, to ja do takiego dążę poprzez farby :) masz rację z tym, że farbowanie uzależnia i odrosty są okropne. Moje włosy są już bardzo długie, więc czekanie aż odrosną w 100% naturalne zajęłoby mi… około 5 lat! To jest powód, dla którego nie przestaję farbować.

  10. Avatar Kaprysek pisze:

    Farbuję włosy regularnie od prawie 15 lat i jak mam być szczera to akurat tego, że są one rakotwórcze obawiam się najmniej. Tak na dobrą sprawę mało jest produktów zarówno kosmetycznych jak i spożywczych, które są całkowicie bezpieczne ;/

  11. Avatar Ann Emilia pisze:

    Bardzo ciekawy wpis. Jestem na nie, jeśli chodzi o farbowanie włosów. Tak jak mówisz, to stopniowe trucie się. Szkoda, że coraz młodsze dziewczyny sięgają po farby:(
    Ja jeszcze nigdy nie farbowałam, i nie planuję, a jak siwieć zacznę to henna bedzie:)

  12. Avatar Łukasz Bier pisze:

    moja znajoma ma zielono różowe włosy to jest straszne …

  13. Avatar Helen G. pisze:

    Różowe włosy również mi się nie podobają, wyglądają bardzo sztucznie.

  14. Avatar tuszloreal pisze:

    Jak dla mnie wszystko, co wchodzi w trwałą interakcję z naszym ciałem jest niebezpieczne dla zdrowia. Doliczam do tego makijaż permanentny, botoks itp. Tak na prawdę nie wiadomo, jak to działa na nasz organizm, bo te produkty są zbyt młode, żeby odczuć jakieś skutki po latach.

  15. Avatar max pisze:

    Bardzo ładny kolor włosów

  16. Avatar My.negative.mind pisze:

    Henna love. Henną i innymi ziołami można wyczarować fajne odcienie i dodatkowo bardzo pomóc włosom i skórze głowy. Na twoim odcieniu naturalnym bez zmiany koloru fajna byłaby kasja :) może warto spróbować? Natomiast co do cen… 100 g henny (lub innych ziół) kosztuje na ogół 20-30 zł. Wystarcza to na średnio gęste (8 cm w kucyku) włosy w talię. Podejrzewam, że farby (dobrej, a nie najtańszego g…) zeszłoby kilka tubek i tu koszt byłby wyższy niż ziół. Zamiast 20 – ok 60 +fryzjer (bo tego nie odważyłabym się nakładać sama), a w prezencie pogorszenie kondycji włosów i większe nakłady pieniężne w postaci wzmożonej pielęgnacji. Dla mnie zioła są o wieeele lepszym wyborem :) chyba że ktoś koniecznie marzy o jaśniejszym kolorze – wtedy jest skazany na chemiczne farby albo pokochanie własnego odcienia

    • Avatar Helen G. pisze:

      Dziękuję, może się w przyszłości zdecyduję na hennę. Póki nie mam początków siwych włosów, nie chcę na razie ich w ogóle farbować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom mnie o kolejnym komentarzu przez email. Możesz również subskrybować ten wpis bez komentowania.